A nam nie szkoda lata...
Seniorzy do Monaco? Oczywiście! – śmieją się Czesława Kowalik i Wanda Nejman-Dutka. Przecież wciąż uwielbiają podróże, książki, teatr, muzykę i wycieczki na grzyby, i spacery po plaży… Dlatego one i prawie 80 seniorów z Pobierowa cieszą się życiem. Ile się da
Już nie mogę się doczekać. Codziennie myślę o naszej wyprawie do Francji. Żeby tylko ksiądz Stanisław mógł z nami pojechać – Wanda patrzy z niepokojem na siostrę i sama sobie odpowiada: – To nasz przyjaciel, musi pojechać! – Nie martw się, wszystko się ułoży – mówi z przekonaniem Czesława. – Popatrz Wandziu, zaraz minie 8 lat od dnia, kiedy pierwszy raz zaprosiłyśmy seniorów na zebranie Koła Emerytów, Rencistów i Inwalidów – zamyśla się Czesława.
– Tak, Czesiu, to było 10 marca 2002 roku
– Wanda uśmiecha się do siostry i do swoich wspomnień. – Dlaczego założyłyśmy to koło? Kontakt z ludźmi to dostateczny powód do istnienia koła, prawda? – odpowiada Czesława.
Wprawdzie to młodzi ludzie żyją marzeniami, a starsi – wspomnieniami, ale nie w Pobierowie.
– Pamiętasz, jak do koła zapisała się Alina van Berkel? To romantyczna historia. Ona mieszkała w Rewalu, wyjechała do Belgii. Po latach wróciła do Polski z mężem i oboje zapisali się do naszego koła! – cieszy się Wanda.
Żeby ducha nie zabrakło
– Pamiętasz, szybko powołaliśmy Radę Koła. Przewodniczącą zostałaś ty, Czesiu, sekretarzem – Jerzy Przewoski, teraz jestem ja, protokolantką – Zofia Giza, a zastępcą przewodniczącej
– Marianna Macuga. Dzięki Lechowi Pilchowi, dyrektorowi Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Jana Pawła II, mogliśmy spotykać się w szkole w Pobierowie. Więc wszystko zaczynało się dobrze, tyle tylko że my nie chciałyśmy, żeby to było tak, że się spotkamy, porozmawiamy, wypijemy herbatę, może coś zorganizujemy z okazji Dnia Seniora albo jakiejś rocznicy... Chciałyśmy, aby w naszym kole był duch współpracy. No i jest – zapewnia Wanda.
– Zaczęliśmy od wycieczki do ogrodu dendrologicznego w Przelewicach. A potem to już poszło: Licheń, Ciechocinek, a po wakacjach grzybobranie – wspomina Wanda. – Potem był Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Częstochowa... Mówi się: „Nie możesz jechać do Rzymu, jedź do Łagiewnik”, no to my i tam pojechaliśmy. Tak, to było cudowne przeżycie. No i ten piękny stary Kraków...
Szczęśliwych wszyscy kochają
– Lubię te nasze Dni Seniora. Zawsze je uroczyście obchodzimy w ośrodku wypoczynkowym Pisz. To jest możliwe tylko dzięki właścicielom ośrodka Pawłowi i Franciszkowi Piszom. Jacy oni są gościnni, jacy serdeczni. To wielkiej życzliwości ludzie. Zawsze traktują nas bardzo poważnie, a starszych ludzi to bardzo ujmuje i wzrusza. Pamiętasz, jak panowie z Rady Sołeckiej Karol Różański i Sławomir Trzeciak przy drzwiach witali najstarszych mieszkańców? Każdemu wręczyli różę. A jakie pyszne było jedzenie... – śmieje się Wanda.
– No, a nasi mali artyści ze szkoły? Też są wspaniali. I Mariolka Kowal i Beatka Sipiak, które się nimi opiekują. Zawsze przygotowują inscenizacje z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Lubię chodzić z tymi dzieciakami na próby chóru, a potem śpiewać z nimi w czasie uroczystości, w kościele... Pamiętasz, jak podczas Dnia Seniora pełniłaś honory pani domu i witając gości, powiedziałaś: „Życzę wszystkim, żeby byli szczęśliwi, bo ludzi szczęśliwych wszyscy kochają” – Wanda zamyśla się. – Wiesz Czesiu, ja myślę, że szczęście nam sprzyja. Nie dość, że te nasze imprezy sponsoruje Urząd Gminy Rewal, to Jerzy Stachowiak, właściciel piekarni Okruszek, za darmo osładza nam stoły, a Kazimierz Jakusz, właściciel sklepu Pod Winogronem, funduje paczki dla naszych małych artystów. A kiedy wójt Konrad Oświęcimski usłyszał, że marzymy o wycieczkach i powiedział: „Wspaniale się wspieracie. Samorząd pomoże również w zorganizowaniu następnej wycieczki, proszę zastanowić się dokąd”, to myślałam, że mi serce z radości pęknie. Obecny wójt Robert Skraburski też bardzo sprzyja naszym zamierzeniom.
–Tak, Wandziu, ja też mam takie wrażenie, że pobierowscy seniorzy są kochani i szanowani. Tak sobie myślę, że to dlatego, że sami z siebie też dużo dają mimo słusznego wieku.
Jesień życia jest piękna
– To było cztery lata temu. Przez cały styczeń, a także w lutym nasza grupa artystyczna występowała z jasełkami w Rewalu, Gryficach, Niechorzu w Muzeum Rybołówstwa, Gostyniu, w kościele w Pobierowie... Boże, jak myśmy się napracowali. Ktoś przyniósł materiał, ktoś rzucił jakiś pomysł, ktoś załatwił salę na próby. Nasz kochany ksiądz Stanisław Krzyżanowski z parafii w Trzęsaczu jasełka wyreżyserował i zagrał... diabła. On kocha ludzi i teatr, i tak zaraził wszystkich tą miłością, że każdy chciał występować. Pamiętasz, jak wszyscy pastuszkowie uczyli się swoich tekstów w gwarze góralskiej?
– Oczywiście, że pamiętam, przecież sama byłam pastuszkiem – śmieje się Czesława.
– A potem przygotowaliśmy wielką inscenizację na rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Zatytułowaliśmy ją „Koncert Jankiela”. To była wielka praca – nauczyć się tekstów, uszyć stroje... Ale warto było. A jeszcze później nasza Grupa Rodzinna przygotowała Misterium Męki Pańskiej. Na Wielkanoc chór seniorów wystąpił z chórem dziecięcym w kościele. Ksiądz proboszcz Zygmunt Wawaszczak też bardzo nas wspiera. To były wzruszające chwile – Wanda zamyśla się. Tak wiele razem z seniorami przeżyły – podróże po Polsce, za granicę, wycieczki do opery, kina, na grzyby, spływ kajakowy...
Siostry siedzą w ogrodzie, wieje wiatr od morza, więc sierpniowy wieczór jest już trochę chłodny, ale im to nie przeszkadza – gawędzą, wspominają, opowiadają o koleżankach, kolegach, o miłości do teatru, dobrych ludziach,
darczyńcach koła, i snują plany...
– To nie szkodzi, że lato się skończyło, prawda Wandziu? Jesień życia też jest piękna.
Koło Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Pobierowie, Oddział w Gryficach, działa od marca 2002 r. Jest jednym z najprężniej działających
kół w regionie. Seniorzy czynnie działają na rzecz koła, ale też uczestniczą w życiu pobierowskiej społeczności. Ich wielką pasją są podróże i teatr, dlatego często jeżdżą do Opery Szczecińskiej, ale sami też wystawiają sztuki.
Artykuł ukazał się w n-rze 6 (12) 2009.
Zobacz podobne artykuły:
Pracuję, bo nie chcę zardzewieć






